Tag

inspiracja podróży

Browsing

Dożyliśmy dziwnych czasów. Góry, te duże, mniejsze i całkiem malutkie, w obrębie naszego polskiego grajdołu stały się areną nieomal walk plemiennych. Po jednej stronie: turyści, którzy chcą deptać górskie szlaki, cieszyć się przyrodą i samą obecnością w pięknych miejscach. Po drugiej: wyczynowcy i pasjonaci cyferek, rekordów, statystyk, skupieni na konkretnym zadaniu, dla których skrót FKT stanowi najważniejszy imperatyw decydujący o zainteresowaniu się danym pasmem i szczytem. Nagroda? Dyplom, książeczka, coś policzalnego.

Zdobywanie szczytów górskich przestało być elitarne. Stało się egalitarne. A wraz z rosnącą popularnością, równie szybko rośnie presja na zrobienie czegoś inaczej niż poprzednicy. Nawiązujące do tradycji antycznej olimpijskie hasło Citius-Altius-Fortius (szybciej, wyżej, mocniej – przyp. aut.) powoduje przesunięcie środka ciężkości. Górska pasja zmienia się niekiedy w wyścig przy wsparciu technologicznego dopingu, ekologia musi ustąpić presji zakładanego rekordu. Czy naprawdę na tym powinno polegać cieszenie się górskim krajobrazem?

Jak w ostatnich latach zmieniła się branża turystyczna? Czy wymagania polskich turystów są wyższe? Które kierunki są modne, a które tracą na popularności? Ile wydajemy na podróże – dużo więcej niż 10 lat temu? To tylko część z zagadnień, które zostały poruszone podczas wywiadu z Panem Podróżnikiem w Wirtualnej Polsce, który przeprowadziła red. Iwona Kołczańska.

Co z tymi najnowszymi trendami w turystyce? Zapraszam do lektury!

Mawiają, że trudno o bardziej „polski” kraj podczas wakacyjnych wojaży. Twierdzą, że na uliczkach małych miasteczek w okolicy Makarskiej, Splitu czy Trogiru łatwiej usłyszeć naszą rodzimą mowę niż dźwięczne słowa pobratymców Janicy Kostelić czy Blanki Vlašić. Śmieją się, że widok rejestracji z polską flagą na kempingu to standard i jednocześnie gwarancja imprezy, a sama Chorwacja to tylko plaże, słońce i beztroski wypoczynek.

Żaden z powyższych stereotypów nie jest prawdą. W upalny letni weekend jadę do Chorwacji, pociągiem z Polski. Przeglądam swój plan aktywności outdoorowych na najbliższe dni: rafting, canyoning, zipline, rowery górskie, kitesurfing, elementy wspinaczkowe. Niemożliwe? Ależ skąd!

Mawiają, że nie można rozpraszać się ponad miarę. Sztuka uważnego podróżowania to wyłapywanie drobiazgów. Okruchów emocji. Przebłysków światła i zapachów dobiegających z mijanych zaułków. Niekiedy przyprawą jest brud i niewygoda. Częściej, pogoda. Ta sama, która zaprasza do zwiedzania, kusząc słońcem i wesołymi cumulusami. Lub gra z nami w szkockiego wista kartami znaczonymi deszczem i wiatrem przeszywającym do samej skóry. Ale czy to w ogóle przeszkadza? Czy to ma jakieś znaczenie?

Podróżując przez Szkocję pociągiem trudno skupić się na szczegółach. Zegar tyka w rytm mijanych stacji, zmysły odbierają mocne sygnały, droga jest celem samym w sobie.

Czy można pogodzić aktywność outdoorową z doznaniami artystyczno-muzycznymi? Ten nietypowy mariaż jest jak najbardziej wykonalny. Przemierzając górskie szlaki możemy równocześnie uczestniczyć w wydarzeniach rodem z sal koncertowych. I właśnie na jeden z takich festiwali muzycznych, odbywający się w Dolomitach (I Suoni delle Dolomiti) postanowiłem się wybrać – sprawdzając przy okazji, co dobrego słychać w regionie Trentino.

Relacja Pana Podróżnika z Trentino.

Początek 2025 roku to gorący okres dla branży turystycznej. Noworoczne wyjazdy, podsumowania ostatnich 12 miesięcy, promocje i wyprzedaże u touroperatorów i przewoźników lotniczych, przygotowania do ferii zimowych, zmiany w przepisach – to tylko wierzchołek tej zimowej góry lodowej.

Największe stacje telewizyjne i radiowe w Polsce poświęcają w tym okresie tematyce podróżniczo-turystycznej nieco więcej czasu antenowego niż zazwyczaj. Efekt? Tylko w ostatnich kilku dniach Pan Podróżnik miał okazję wystąpić z komentarzem eksperckim m.in. w głównym wydaniu „Faktów” w TVN, w porannym paśmie live w Polsat / Polsat News, w wejściach antenowych w TVN24, w programie śniadaniowym TVP czy jako gość dnia w Radiu 357. Jak wyglądało niesienie turystycznego kaganka oświaty?

Smugi brudu na szybie układają się w szarobure pasy, niczym motyw ludowy na kawałku tkaniny. Za oknem przemykają widoki, które urywają głowę. Czuję przestrzeń, reguluję oddech, odnotowuję kolejne przepaście i mosty nad nimi. Oczy przyzwyczajają się do stałego rytmu – wyznaczanego przez ciemność, tunele, jasność, góry, rozlewające się plamy światła. Na stoliku w przedziale, owinięte w zatłuszczony papier, czekają pachnące resztki prezentu, który sprawiłem sam sobie tuż przed odjazdem. To była budka z pljeskavicą, to było w innym kraju, to było kilka godzin temu, to było pyszne. Tymczasem dźwięczne laku noć (dobranoc) zmieniło się w melodyjne dobro jutro (dzień dobry).

Nazywają go podniebnym ekspresem. Z drugim określeniem mógłbym polemizować. Z pierwszym – nawet nie zamierzam. Całość to przygoda w czystej postaci.

Czy będąc w trakcie podróży po rubieżach Pakistanu – i dysponując jedynie telefonem komórkowym oraz wąskopasmowym dostępem do internetu od jednego z lokalnych operatorów – da się przeprowadzić na żywo wejście live (video) do jednego z najpopularniejszych porannych pasm publicystycznych w Polsce, czyli programu Newsroom WP? Pan Podróżnik wyszedł z założenia: „nie ma rzeczy niemożliwych”. Udało się!

Czy kraj, który kojarzy się z wszystkim, tylko nie z turystyką, może być idealnym kierunkiem wyjazdu dla osób poszukujących nietypowych wrażeń? Jakie atrakcje czekają na turystów, którzy zapragną odwiedzić Bagdad, Babilon lub An-Nadżaf? Pan Podróżnik wrócił z Iraku i zasiadł na kanapie najpopularniejszego polskiego telewizyjnego programu śniadaniowego, aby opowiedzieć widzom o swoich przygodach.