Tam, gdzie góry są jak drugi dom, największe jezioro nazywane jest morzem, a dziecko jest twoje i jednocześnie twojego ojca. Tam, gdzie truchło kozy jest piłką, kumys smakuje jak ambrozja, a bagażnik zdezelowanej łady zmienia się w akwarium. Tam, gdzie bezkres, wiatr i zapach czasów minionych. Tam, gdzie woda toczy walkę z Ogniem, a Historia stoi z boku i skubie trawę. Tam, gdzie Nargiza, z nadmiarem uśmiechu i deficytem uzębienia, wyciera palce z resztek beszbarmaku, cedząc z wolna Silerde Polshada beyishtey go, ee? Bizde da oshondoĭ da! (U was w Polsce musi być jak w raju, tak jak u nas).
Uważaj, abyś nie wsiąkł.
Reportaż Pana Podróżnika z Kirgistanu.


































