Bliski Wschód, rok 2019. – Dlaczego ta lalka nie ma oczka? – pytanie od kilkulatki zawisło w powietrzu i nie chciało spaść na ziemię marzącą o wydzielaniu zapachu petrichor. Wcinamy lody szafranowe. Oblizujemy wargi. Na bazarze w pustynnym Jazd powietrze jest lepkie niczym wata cukrowa. To kontrast do zoroastriańskiej Świątyni Ognia, gdzie śmigła wentylatorów przecinają modlitwy tych, dla których Atash Behrams nie jest miejscem li tylko turystycznej ciekawości.
Iran. Uwielbiam ten kraj. I nienawidzę go. Jednocześnie. To tutaj skazano na śmierć mojego kolegę. Ale w tym samym Iranie przeżyłem mnóstwo pięknych chwil. I poznałem co niemiara wartościowych, cudownych osób. A teraz? A teraz jest… lalka.
Felieton o przeszłości i przyszłości.


































