Czy można pogodzić aktywność outdoorową z doznaniami artystyczno-muzycznymi? Ten nietypowy mariaż jest jak najbardziej wykonalny. Przemierzając górskie szlaki możemy równocześnie uczestniczyć w wydarzeniach rodem z sal koncertowych. I właśnie na jeden z takich festiwali muzycznych, odbywający się w Dolomitach (I Suoni delle Dolomiti) postanowiłem się wybrać – sprawdzając przy okazji, co dobrego słychać w regionie Trentino.

Relacja Pana Podróżnika z Trentino.


Coś dla ucha

Szlak wije się między kamieniami niczym wąż. Światło z czołówek podchodzących turystów tworzy jedną linię. Oczy powoli przyzwyczajają się do półmroku, z którego wyłaniają się postrzępione szczyty Dolomitów. Do świtu pozostało jeszcze 90 minut. Zatrzymuję się na moment, wyciągam termos z herbatą i obserwuję dwóch mijających mnie dżentelmenów, którzy zamiast plecaków ostrożnie dźwigają… wiolonczelę.

Dla postronnych to surrealistyczny widok, kontrastujący z typowym górskim lub narciarskim ekwipunkiem, który można zazwyczaj dostrzec w tym miejscu. Dla mnie to zapowiedź niezwykłego zdarzenia, które rozpocznie się tuż o świcie.

Kilka godzin później wszystko jest już jasne, w uszach wciąż gra mi muzyka, a pod powiekami mam powidoki górskiego krajobrazu.

– To proste, wynosimy sztukę na wysokość – śmieje się Roberto Leonardo Bertagnolli z teamu PR Trentino Marketing. – Każdy powód do odwiedzin w naszych rejonach jest dobry, a mariaż dobrej muzyki z aktywnością fizyczną jest nieoczywistą atrakcją – dodaje Roberto, i trudno nie przyznać mu racji. Siedzimy na tarasie jednego z hoteli w Madonna di Campiglio, pijemy kawę i przeglądamy zdjęcia, które wykonaliśmy nad ranem.

Trentino Il Suoni delle Dolomiti (c) Alessandro Polla, Trentino Marketing, panpodroznik.com
Trentino Il Suoni delle Dolomiti (c) Alessandro Polla, Trentino Marketing, panpodroznik.com

Czas zdradzić, czemu służyło – oczywiście oprócz niesamowitych widoków – nocne chodzenie z latarką po Dolomitach Brenta. Celem był nietypowy koncert: w ramach cyklicznie odbywającego się festiwalu I Suoni delle Dolomiti muzycy słynnej amsterdamskiej Concertgebouworkest (Royal Concertgebouw Orchestra) – wraz ze swoimi instrumentami! – wdrapali się nad ranem w pobliże Pietra Grande, w masywie Grostè (Cime del Grostè wznosi się na wysokość 2898 m n.p.m.). A towarzyszyło im kilkaset osób, w tym niżej podpisany. Na pozór? Szaleństwo…

…ale w tym szaleństwie jest metoda. To odkrywanie gór na nowo: jako miejsce doznań artystycznych oraz spotkań z naturą i sztuką. Sądząc po reakcji uczestników, którzy zdecydowali się dołączyć do wydarzenia, aby muzycznie rozpocząć dzień – było to niezwykle intrygujące doświadczenie.

Całość odebrałem jako swoisty dialog między artystami, publicznością i naturą. Trzytysięczniki, wschód słońca, wiolonczela, klarnet, skrzypce – i dźwięki kompozycji W.A. Mozarta (m.in. Eine Kleine Nachtmusik K 525 oraz Clarinet Quintet, K. 58). Warto było zerwać się w środku nocy i zasuwać po górach z czołówką, uważając na każdy krok.

Trentino Il Suoni delle Dolomiti (c) Alessandro Polla, Trentino Marketing, panpodroznik.com
Trentino Il Suoni delle Dolomiti (c) Alessandro Polla, Trentino Marketing, panpodroznik.com

Góry i emocje

Cieszy fakt, że coraz częściej możemy doświadczać wieloaspektowej przyjemności podczas outdoorowej aktywności. To gratka dla melomanów, którzy równocześnie nie zapominają o endorfinach wyzwalających się podczas górskich wędrówek.

Jazz w Dolomitach Brenta? Balet w otoczeniu trzytysięczników? Orkiestrowe wykonania dzieł mistrzów muzyki klasycznej w pięknych okolicznościach przyrody? Warto już teraz zerknąć w swój kalendarz urlopowy, ponieważ część tego typu wydarzeń jest cykliczna, umożliwiając tym samym wcześniejsze planowanie.

Festiwal I Suoni delle Dolomiti w tym roku odbędzie się na przełomie lata i jesieni, w dniach 27 sierpnia – 4 października. To nie tylko muzyka klasyczna, wykonywana w tak nietuzinkowych okolicznościach. Przeglądając program, odkryjemy w nim koncerty obejmujące różne gatunki muzyczne. Coś dla siebie znajdą miłośnicy jazzu, popu, opery, teatru, muzyki świata. A znak firmowy festiwalu, czyli niezwykłe „sale koncertowe” pod gołym niebem, rozsiane są po całym regionie Trentino.

– Dla tych, którzy szukają intensywnych wrażeń, w tym roku przygotowaliśmy coś ekstra – opowiada mi Alberta Voltolini. To trzydniowy trekking w dniach 12-14 września, w otoczeniu Dolomitów Brenta, w towarzystwie przewodników alpejskich i profesjonalnych muzyków występujących na festiwalu I Suoni delle Dolomiti. Całość połączona będzie z noclegami w schroniskach górskich – a podczas koncertu finałowego w Rifugio Brentei wystąpią Mario Brunello i słynny Quartetto Prometeo.

14 września publiczność będzie mogła również wysłuchać arcydzieła muzyki kameralnej – kwintetu smyczkowego C-dur op. 163 Franza Schuberta. Warto dodać, że wstęp na koncert jest bezpłatny.

Trentino Il Suoni delle Dolomiti (c) Alessandro Polla, Trentino Marketing, panpodroznik.com
Trentino Il Suoni delle Dolomiti (c) Alessandro Polla, Trentino Marketing, panpodroznik.com

Coś dla ciała i duszy

Region Trentino (niesłusznie) kojarzy się turystom z Polski głównie z zimowymi atrakcjami spod znaku nart i snowboardu. A przecież to całoroczny kierunek, który pozwala łączyć wypoczynek, aktywność fizyczną i elementy historyczno-poznawcze w jeden, turystyczny warkocz.

Jesień kusi feerią barw i plastycznością plenerów fotograficznych, lato zachęca do trekkingów na licznych szlakach, a wszystkie słoneczne miesiące to doskonały czas na zwiedzanie i odkrywanie nieoczywistości. Jedną z nich jest Dolomiti Natural Wellness, czyli poszukiwanie dobrego samopoczucia poprzez wykorzystanie naturalnych elementów: wiatru, słońca, lasu, czystej wody i powietrza, światła. – Zmysły niekiedy szaleją. Spróbuj zanurzyć się w tych prostych czynnościach, skupiając się na tym, co dookoła. To czysta redukcja potrzeb – podpowiada mi Alberta Voltolini z Madonna di Campiglio.

I faktycznie, wellness w wersji outdoorowej, na modłę Trentino, to ciekawe doświadczenie. Chodzę więc boso po specjalnie przygotowanej trasie (w okolicy znajdziemy ich kilka) a moje stopy uczą się faktury mchu, kamieni, trawy i ziemi. Cisza w lesie stanowi kontrapunkt do błyskającego powiadomieniami ekranu telefonu, zachęcając do wyłączenia urządzenia i chłonięcia przyrody w jej czystej postaci. To potęga prostoty, o której niekiedy zapominamy.

– Powrót do natury to nowy trend, który nas cieszy. Rozejrzyj się dookoła, znajdź swoje własne ścieżki – mówi Alberta Voltolini, a jej dłoń zatacza koło, wskazując na pobliskie polany, szlaki, strumienie.

Wellness w Dolomitach (c) panpodroznik.com
Wellness w Dolomitach (c) panpodroznik.com

Sacrum i profanum

Dbając o dobrostan duszy i ciała, nie musimy zapominać o zwiedzaniu. Region Trentino to także urokliwe miejscowości i nieoczywiste zabytki – w poszukiwaniu tych ostatnich trafiłem do Pinzolo e Madonna di Campiglio. Na zewnętrznej części kościoła św. Wergilusza z Trydentu znajdują się niezwykłe średniowieczne freski, przedstawiające „danse macabre” w otoczeniu przyrody Dolomitów Brenta. Namalował je Simone Baschenis.

Czym jest Taniec śmierci (z fr. danse macabre)? Najkrócej ujmując: przedstawieniem korowodu ludzi wszystkich stanów z kościotrupem na czele, wyrażający równość wszystkich ludzi w obliczu śmierci. W literaturze i sztuce plastycznej późnego średniowiecza to jedna z najpopularniejszych alegorii.

W Pinzolo skupiłem się na fragmentach, które przedstawiały życie świętego oraz wydarzenia tego regionu – ale wyobraźnia mocno pracuje, dostarczając emocje. Wszak danse macabre to także wizualne przedstawienie szkieletów w kole tanecznym, w którym rozradowane trupy tańczą z przestraszonymi ludźmi. Skarga na przemijanie? Zaduma nad marnością świata? Każdy ma szansę na własną interpretację.

Trentino Danse Macabre okolice Pinzolo (c) panpodroznik.com
Trentino Danse Macabre okolice Pinzolo (c) panpodroznik.com

Czy uczestniczyliście kiedykolwiek jako widz w wyborach Miss? Ja tak. Obserwowałem różne konkursy: regionalne, Miss Poland a nawet Miss Universum. Ale dopiero w regionie Trentino pierwszy raz miałem okazję być na wyborach Miss Krowy. Okazało się, że wybór idealnej krowiej miss, prawdziwej królowej, odpowiednika „90-60-90” to nie jest takie proste zadanie.

W Pinzolo, urokliwie położonym w samym sercu Val Rendena, natrafiłem na coroczną uroczystą paradę oraz wybory najpiękniejszej jałówki. W tym roku kandydowało ponad 150 krów spośród blisko 1500 sztuk bydła rasy Rendena. To tradycja, która zachęca miejscową ludność do celebrowania wiejskich korzeni oraz historii – przed boomem turystycznym hodowla zwierząt była jednym z niewielu sposobów na pozyskiwanie środków i utrzymanie się w tak trudnym, górskim terenie.

Która z krowich panien okazała się najpiękniejszą? Gdybym miał wybierać, byłbym w kropce. Ale profesjonalne jury zdecydowało: tytuł powędrował do nowej królowej, czyli jałówki La Giogo Isola.

Jeżeli macie ochotę na uczestnictwo w tym nietypowym wydarzeniu, zapiszcie sobie w kalendarzu datę najbliższej edycji Giovenche Rendena: 3 sierpnia – 6 września 2025 roku.

Giovenche Rendena (c) Nicola Scuri, Manuel Righi, panpodroznik.com
Giovenche Rendena (c) Nicola Scuri, Manuel Righi, panpodroznik.com

Kulinarne zachwyty

– Jeżeli doceniasz smak mięsa, spróbuj jagnięciny i tatara. Przepadniesz! – podpowiada mi Roberto Leonardo Bertagnolli, zachęcając do kulinarnych ekscesów w Chalet Spinale, położonym na wysokości 2000 m n.p.m. Ale najpierw należało tam dotrzeć, pokonując ostatni odcinek w iście szalonym tempie, wąską dróżką w środku mgły, przy widoczności ograniczonej do 2-3 metrów. Przyroda pokazała, że to ona jest głównym autorem scenariusza mojego pobytu w regionie Trentino.

Dwie godziny później jestem skłonny podpisać się pod rekomendacjami Roberto – poziom serwowanej w Chalet Spinale kuchni jest moim zdaniem porównywalny (o ile nie lepszy) niż w niejednej gwiazdkowej restauracji Michelin. Rozglądam się dookoła i podziwiam górski pejzaż, już wolny od mgły. To kolejny dowód na to, że zmysły można nakarmić na wiele różnych sposobów.


A jeśli już o propozycjach kulinarnych mowa, przekonałem się na własnej skórze o tym, że w regionie Trentino tradycyjne dania podane w nieszablonowym anturażu potrafią nasycić nie tylko żołądek, ale i wzrok. Złożona faktura dań, przenikające się smaki, doskonale dobrane wina i sery, i ta specyficzna atmosfera dyskretnej elegancji podszytej regionalnym sznytem – restauracja Stube Hermitage w Madonna di Campiglio nie bez przyczyn szczyci się obecnością w prestiżowym przewodniku Michelin.

– Dbamy o każdy detal, to właśnie detale często robią różnicę – tłumaczy mi szef sali, przynosząc kolejne dania. I, cóż, jestem skłonny mu wierzyć, to była prawdziwa kulinarna uczta.

Stube Hermitage w Madonna di Campiglio (c) panpodroznik.com
Stube Hermitage w Madonna di Campiglio (c) panpodroznik.com

Potęga różnorodności

Co jeszcze można robić w tym urokliwym włoskim regionie? Wróćmy do outdoorowej aktywności, dokładając kolejne elementy do tej turystycznej wyliczanki. Zatem, odnotowując hasłowo: rowery górskie, rafting na rzece Noce, trasa Giro del Vino 50, wilk w Valsugana, liczne szlaki trekkingowe. I miejsca do nicnierobienia, do spokojnego kontemplowania przyrody, do korzystania z dobrodziejstw otoczenia.

W głowie rezonuje mi myśl, że warto odczarować wizerunek tej części Europy, odkrywając Trentino nie tylko podczas zimowych wypadów na narty, ale również wiosną, latem, jesienią. I już teraz szukam wolnego terminu w kalendarzu, zacierając ręce na myśl o koncercie żeńskiego chóru Le Mystère des Voix Bulgares w Val di Fiemme, w otoczeniu Dolomitów, podczas najbliższej edycji festiwalu I Suoni delle Dolomiti.

Nad ranem w Dolomitach (c) panpodroznik.com
Nad ranem w Dolomitach (c) panpodroznik.com

Banner Pan Podroznik Poleca (c) panpodroznik.com
  • oficjalny serwis festiwalu Il Suoni delle Dolomiti → TUTAJ
  • komplet informacji o rejonie, czyli Visit Trentino → TUTAJ

Reportaż „Trentino – sztuka różnorodnościukazał się również w 30. Outdoor Magazyn. Autor (Paweł Kunz, Pan Podróżnik) przebywał w regionie Trentino na wyjeździe prasowym, na zaproszenie Visit Trentino i Travel Advance.

Comments are closed.